niedziela, 23 listopada 2014

Tada ! Udana wystawa...

Wiecie ,że z Agnieszka mamy ten swój mały kącik..w kamienicy przy ulicy. 
Lecz wejście do naszej pracowni ze sklepikiem jest za rogiem z boku. Z braku czasu i kapitału na jakieś wielki rozmach reklamowy usiłujemy OCZYWIŚCIE siłą własnych rąk zrobić reklamę. 
Właściciele budynku i Pan od "zakładu naprawczego pralek " użyczyli nam szybę wystawową od strony głównej ulicy.
Ot szyba jak szyba..no duża i fajna...ale okraszona starą kratą w dziwny ,nieznany mi dotąd sposób zamykana.  Ta oto krata sprawia ,że miedzy szybą a kratą jest 8 cm ! Wiec jak zrobić wystawę na przestrzenni 8 cm ??
Ano można...
Krzyś wykonał ramę drewnaną w środek poszedł gruby karton z jakiejś lodówki...wytapetowałam powierzchnię tapetą drewnopodobną .Potem Agnieszka uszyła zasłonki a Krzyś drobił drogowskaz , na którym "opisałam " jak do naszej jamy rękodzieła trafić....i oto tadą !!!

Choć tynk kamienicy pozostawia do życzenia to ...

W Krakowie takiej nie mają !  :)




Wstawić to wszystko , kiedy zawsze sie któreś pzrewróciło to naprawdę była gimnastyka 
ale efekt jest taki jaki sobie mogłyśmy wymarzyć. 
(zdjęcia nie teges  ale się już ściemniało. :( )

***************************************************8

Ja wiem ,że jest cięzko ...że rękodzieło wciąż jest niszowe 
ale NIE WOLNO nam się poddawać

Bo my też możemy być chińczykami ;)

da się ? da się!
;) To co tu widać wykonały 4 rączki !

**********************************************************************
Na tapetę wkracza już moja ukochana juta
oczywiście nie omieszkałam zobaczyć jak będzie się prezentował bałwanek z juty :)


 trochę "bombek " jutowych na choinkę..


a na półeczce dopiero "liźnięty" decoupage w postaci klocków z napisem NOEL


czy Wy już też tak szalejecie ???

ja Wam zdradzę ,że mnie i Agnieszkę opanował już klimat ...czas jest dla nas jednak  mało łaskawy. Płynie tak szybko ! Ale nie poddajemy się
 Agnieszka ostatnio...
ciiiiii... powiem Wam na ucho
robiła zdjęcia poduszek po czym w ferworze stojąc na taborecie i wyginając się jak król Julian pooooleciała z taboretu na ziemię. 
Osobno leżał aparat, osobno tło do foografii, etuli do aparatu...i Agnieszka z nogą uwiezioną pod spodem taboretu !? 
Ale co ?!
Chwilę jęknęła, pośmiała się, pozbierała i dalej do fotografowania !

Teraz rozumiem sens modnego ostatnio hasła:
PADŁAŚ  ? POWSTAŃ popraw koronę i zasuwaj


*********************************
 jeszcze Wam powiem anegdotkę:
na komisji lekarkiej Pan pyta naszego Szymka:
-Chodzisz do szkoly ?
-tak
-a jaki przedmiot lubisz najbardziej ?
-...piórnik !
:) :) :)

Pan doktor poprawił pytanie
..jakie lekcje najbardziej lubisz? ..No matematykę !

***********************************

Pozdarwaim Was już cieplutko
Ola

sobota, 15 listopada 2014

Czas na pozytywy ....:)


Moje kochane koleżanki ...znane i nieznane. Ludzie o dobrym sercu , dużej empatii i zrozumieniu. DZIĘKUJĘ WAM ! Za komentarze ciepłe i optymistyczne ...za listy ! Za to ,że każde Wasze  małe westchnienie pozostało we mnie i kiełkuje nadzieją i radością.
Przywracacie wiarę w ludzi :)

Nauczyliśmy się już w miarę "obsługi " naszego "cukiereczka "
a już na początku grudnia  jedziemy do szpitala po  pompę insulinową ! Hurra ,że tak szybko...,bo ułatwi nam to życie.
Człowiek a zwłaszcza Rodzic  jest w stanie przystosować się do każdej sytuacji ...do każdej ,by tylko ratować swoje dziecię ...czyż jest większa miłość na świecie ?
I ta miłośc każe mi się dzwigać , wypiąć pierś i kroczyć przed siebie 

będziemy ....jak bulterier ...jak wściekły byk !
jak Tomy Lee Jones w ściganym!
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Rozkosz jaką odczuwam na myśl o małej  twórczości dodaje mi skrzydeł i pcha do dziwnych zachowań. Zauważyłam u siebie tkliwe tulenie się do misi i innych miękkich przedmiotów
z rozkoszą wygrzebałam w jakimś sklepie drugiej szansy Pana Misia w sweterku w kolorze krem. Miś miał sweterek z napisem UNDERGROUND ale ja ubrałam mu sweterek tył na przód i przErobiłam Pana na panią ...no taką miałam tkliwą potrzebę ...

a potem tkliwość pchnęła mnie do maszyny...
czas zimowy zacząć ! Oczywiście w tym roku juta będzie rządzić..bo jak wiecie KOCHAM JUTĘ ! To hasło z zeszłego roku ale wciąż aktulane...

jednakowoż juta mięciutka nie jest a ja miałam potrzebę,
więc zrobiłam 4 mięciutkie bałwanki

rozczulałam się nad nimi i wciąż rozczulam ...no czyż fajne nie wyszły ? 

Zachęcam Was do uszycia (nawet ręcznie jeśli maszyny nie macie )bałwanków...mięciutkich bałwanków ! Uszycie bardzo proste..oczka z ćwieków metalowych , parę guziczków i klimatycznych szmatek. Nosek wykonałam z florystycznego dodatku zimowego do wianków ( takie tam kulki na druciku)  ale może być guziczek,może być koralik ...może być ze szmatki.


Mój Krzyś natomiast ma potrzebę niezmienną...*jak to mężczyzna* wykonał bałwany drewniane a  i te już dorwałam i powoli ubieram :)

 oto pierwszy ...reszta czeka jeszcze nago...:)



w domciu skończyło się malowanie ....95 % rzeczy ma już swoje miejsce a moja spiżarka doczekała się w końcu koloru mięty ...firaneczek i porządku !

to jedyne miejsce w domu gdzie ściany mają inny kolor niż ecru....:)
miętowe ściany sprawiają wrażenie świeżości i chłodu . A tego nam w spiżarce potrzeba. 
Zdradzę Wam jednak ,że zaszalałam z "drewnianą tapetą "...ale o tym kiedy indziej.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

W sklepiku życie tętni .
Bardzo pracowita Agnieszka już myśli o Waszych domkach , które pewnie chętnie przyodziałybyście w tym roku z te cudowności..
Polecam Wam bardzo ! 
Jak już się na parę poduszek ślinię  


LEN Z BAWEŁNĄ TU się obkupicie w świąteczne cudowności :

                     
                           
                        A tu mój kącik ...również wypełnia się świątecznym klimatem... :


W  naszym sklepiku stacjonarnym ..szykują się być może nowe zmiany ...ale o tym kiedy indziej !
Zapraszam Was na kawę ..wpadnijcie czasem...

A tym co nie mogą wpaść,  bo daleko ...
Jescze raz dziekuję za odwiedziny wirtualne !
Niech MOC będzie z nami i Wami 

********************************************************************************
 JESZCZE RAZ

Dziękuje L. Za poczucie ,że wie co w trawie piszczy....
Dziękuje OLI WU ... Twój list mnie wzruszył  i wciąż o tym myślę...
Dziękuję moim teściom , za telefony i wiarę nie tylko w siłę NAJWYŻSZEGO ale wiarę 
WE MNIE !
Dziękuję Agnieszcze ,że mnie rozśmiesza codziennie :)
Iwonie ,że dobrze wie... i ja wiem...
Mojemu M ...że tkwimy w tym RAZEM 
Dziękuję Cioci Marysi ...
i
Panu Marcinowi za "jego głowę" ;)


I wszystkim Wam jeszcze raz !
naprawdę śmiało możecie mieć uczucie ,że daliście mi nawet choć trochę  ciepła....jedną myśl...
A to dla mnie  BARDZO DUŻO !

Oskary rozdane ;)
Pozdarwiam 
tkliwa gwiazda Ola







niedziela, 19 października 2014

Frankowy zasmutek....

Wydawałoby się , że po ostatnim poście , kiedy to nad Frankowym zawisły deszczowe  chmury ... to w końcu powinny się rozgonić a słońce rozjaśniając naszą strapioną duszę miałoby dodać wiary, radości i świeżego oddechu.
Niestety to nie ten jeszcze czas...

Po nagłym niepodziewanym pobycie w szpitalu z naszym Szymkiem wróciliśmy do domu  z "wyrokiem"
Cukrzyca typu 1
Nasze kochane dziecko będzie ,żyło jak dotąd ale z glukometrem, insuliną i zbilansowaną dietą.
Chyba nie muszę Wam mówić co czuję...co się dzieje i jak wielki dokonał się przewrót w naszym Frankowym życiu...Cokolwiek teraz robimy , to z "instrukcją obsługi"
Na całe szczęście w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka przeszliśmy szereg szkoleń i wiemy jak naszemu dziecku podawać insulinę , jak bilansować i obliczać kaloryczność posiłków ściśle związanych właśnie z podaniem insuliny, badać poziomu cukrów o każdej porze dnia i nocy bez ani dnia urlopu ...bez możliwości powiedzenia sobie "aaa dobra dzisiaj damy sobie luz..." Bez spontaniczności....


Świat się zawalił...ale teraz powstaje , nabiera nowego znaczenia , dystansu , empatii coraz to silniejszej do każdej strudzonej rodziny zmagającej się z jakąkolwiek chorobą....
Choć na razie jest to choroba nieuleczalna i do końca życia  to liczę na Boga  i na postęp, że za lat kilkanaście Cukrzyca będzie ujarzmiona ...
a lek na nią zawarty w jakimś sensownym np. doustnym stężeniu.
Na razie musimy Szymusia kłuć kilka razy dziennie...czekając grzecznie w kolejce  na pompę insulinową.


Kochane moje blogerki
dlaczego Wam o tym piszę ??!
a dlatego ,że okazuje się , że zachorowanie na cukrzycę rośnie w jakimś dziwnym tempie..na oddział kilka przyjęć dziennie !
i muszę Wam powiedzieć co to jest:

to choroba autoagresywna...nie mamy na to wpływu...nie ważne ,że Szymka karmiłam piersią 19 miesięcy ...nie ważne ,że zdrowo jadł i cieszył się nienagannym zdrowiem ! Że nawet słodyczy to niewiele w swym życiu zjadł a antybiotyk miał może ze 3 lata temu ...
to NIC NIE MA WSPÓLNEGO...
Dlatego szok sponiewierał mnie i usiłowałam dojrzeć nasz błąd...GDZIE ? KIEDY ?
Otóż to nie JA to nie Krzysiek ....po prostu ujawniła się teraz ..ale był na nią skazany od zawsze i nawet gdybym zrobiła badanie ( tylko w Łodzi można) czy jest zagrożony cukrzycą 1 to i tak NIC nie mogłabym zrobić ..wiedziałabym tylko , że pewnego dnia....spadnie na nas.

A toczy się to bardzo szybko ! Dosłownie spada na Ciebie jak grom z jasnego nieba:
Szymuś zaczął się moczyć( a nigdy wcześniej to nie miało miejsca) , pić jak smok i chudnąć.
  Internet -skarbnica wiedzy ..czasem lepiej nie czytać a w moim przypadku uratowało to Szymka przed stanem ,kiedy to dzieci nieświadomych rodziców trafiają na OIOM

Wpisałam w google " dziecko moczy się w nocy " i wyskoczyła cukrzyca ..pobiegłam więc z jego moczem zbadałam obecność cukru i dalej już wszystko potoczyło się błyskawicznie
dzień później...mogło być naprawdę b. źle  
( symptomów jest o wiele więcej , więc warto zgłębić wiedzę)

 ********************
My już mamy swój pociąg ..jedziemy nim po kolejach naszego losu.Już nie płaczę tak dużo. Tylko czasami w kąciku jak nikt nie widzi.Bo nie mam czasu na łzy
 Oswajam się , bo z cukrzycą da się ŻYĆ ....tylko ciut inaczej .Szymek będzie dalej pływał, ćwiczył Capoeira ...będzie dobrze. MUSI BYĆ
 *******************************************

Czy macie podobne doświadczenia ? Znacie kogoś? jakieś blogerki ? Tak chętnie bym się zintegrowała. A może wiecie o jakiś źródłach z optymistycznymi wiadomościami ? A może blog na których ktoś namiętnie oblicza zbilansowane posiłki z podanymi kaloriami ? ( bo to jest dla mnie chyba najtrudniejsze i zajmuje mi ogrom czasu) Podzielcie się ze mną tą wiedzą.Proszę

**************************

Wracam powoli do swojej małej twórczości, tęsknię za pracownią.
  Powoli się rozkręcam. Rękodzieło jest moim drugim dzieckiem i wielkim pocieszeniem, więc wracam pomału do świata żywych i do bloga Frankowy Zakątek :) 

jak dobrze ,że zalało mi sklepik ....
miałyście rację 
nic nie dzieje się bez powodu ...bo TEN czas jest teraz potrzebny Szymciowi

Jeśli dotrwałyście do końca postu to bardzo Wam dziękuję za poświęconą chwilę ! 
I mocno stęskniona za Wami bardzo ciepło WAS pozdrawiam !


Dziękuję Agnieszce za jej łzy,empatię i pomoc  ...Dziękuję Iwonce za telefony i wparcie i  Kalince mojej za modlitwę i Wykon Ani ,że nas w szpitalu odwiedziła...Dziękuję Wam BARDZO ! Że przy mnie jesteście...
 OLA


sobota, 13 września 2014

przemijanie

no jakoś niewiele ostatnio wesołego mam co do powiedzenia....

 W czwartek uczestniczyłam w pogrzebie mojego wujka , którego kiedy to  już prawie schodził z pasów  na jezdni "sprzątnął"  rozpędzony radośnie kierowca ...
pozbawiając go życia ...pod oknami jego własnego domu gdzie ciocia czekała z kolacją....

Każdy z nas zatrzymał się na chwilę nad życiem , kruchym , nieprzewidzianym, którego nie da się do końca zaplanować...
Mój kochany "przyszywany "brat Jacuś na kazaniu powiedział :
" biegniemy... robimy wszystko by zarobić pieniądze na życie a zapominamy żyć !!!! "

Nie tyczyło to wujka , bo ten zacną  spokojną osobą był i bardzo pogodną...uwielbiał wędkować i na grzyby chodzić , żonę kochał szalenie i dzieci dorosłe ma wspaniałe....

Ale zmusił nas tym stwierdzeniem do refleksji o przemijaniu ...o świecy , który każdy z nas posiada i , która ma taką długość a nie inną i ani minuty dłużej.

Czy moje życie jest szaleństwem ? Sama nad sobą się zastanawiam..i tak się rozgrzeszam...
czy wiecie ,że PASJA - ta namiętność do rękodzieła jest jednak małym rozgrzeszeniem w życiu pędzącego świata...właśnie wtedy żyję ! Zatrzymuję czas ....korzystam z natchnienia Boga , z chwili , którą we mnie tchnął. Kiedy robię karteczkę ..kiedy robię skrzyneczkę..kiedy fotografuję !

Choć życie me niesione falą i tłumem pędzących ludzi , do szkoły, do pracy, do sklepu ....zdaje się też pędzić ...to mam, MAM swoje chwile i  śmiało mogę powiedzieć ,że w nich ja żyję !

 ***************
I kiedy tak rano biegam po ogrodzie ..kiedy wszyscy śpią a ja łapię aparatem..moje życie ... 
A  teraz żyję radością do jesieni...bo ja KOCHAM  jesień , wrześniowa jestem
i  niczym mgła zjawiam się o świcie a wieczorem padam na  pysk :)














 BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA SŁOWA OTUCHY POD OSTATNIM POSTEM!
To takie magiczne słowa są , każda z Was napisała zdanie , które pokrzepia ...

choć beznadziejność i niewiara pogłębia się i mam spore wątpliwości , że we wtorek, kiedy to spodziewam się likwidatora zostanę potraktowana uczciwie i sprawiedliwie.

to jednak jakoś mi wszystko jedno ...co ma być to będzie !

dziękuję Wam duszyczki kochane !
i życzę Wam cudownego weekendu..mocno pachnącego nowymi zapachami ziemi...jej letnim przemijaniem....

OLA

niedziela, 7 września 2014

Mogłam nic nie myśleć.....

"Kiedy myślę i nic nie wymyślę,
to sobie myślę,
po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić.
Przecież mogłem nic nie myśleć
i tyle samo bym wymyślił".

- Ks. Jan Twardowski


tak, siedzę i myślę i co mi myślenie da? Jak los sam pisze scenariusze bardzo często nie do przewidzenia ...zmiana toru  proszę Państwa proszę się uadc na inny peron  na torze nr. 1 wykoleił sie pociąg...

Tak dosłownie się czuję .

Przedwczoraj niespodziwewanie z sąsiedzkiej rury wodociagowej na moje dobra sklepowe popłynęła woda...zalało dorobek i "niedorobek" (bo jeszcze nie sprzedane) życia ...niektóre już się nie powtórzą i niektóre zbierałam rok ....

i kłębią się myśli po głowie 
i chyba przestanę już myśleć , bo tyle samo wymyślę 
a moje myśli i tak  są zdane na łaskę drugiego człowieka np. takiego ubezpieczyciela ...
Pan Likwidator ma przyjść
nie brzmi to dobrze...

Padłaś ! ? POWSTAŃ 

 ale na razie padłaś....

w wielkim filozoficznym skrócie pozdrawiam Was ciepło 
i nie myślcie za dużo, bo koleje losów są przypadkowe i nie mają biletów powrotnych

***********************
coby łyso nie było
trochę mej twórczości dla dziecka skrzyneczka :)




 i zamówiony  ślubny kuferek w swojskich klimatach



z pozycji leżącej 
pozdrawiam czule
Ola

piątek, 22 sierpnia 2014

Zaczynam się z siebie śmiać

naprzemiennie stukając w głowę.......
I pewnie tkwiłabym w tym naprzemiennym prysznicu emocji gdyby nie WY ...inne mi podobne,
bo okazało się ,że nie tylko JA mam wyprzedzający mnie mózg ..,że nie tylko mój pracuje w 1200% więcej od reszty ciała ...że nie tylko ja usiłuję ogolić nogi od poniedziałku a w sobotę okazuje się ,że pochodzę od małpy...
Nie tylko ja ...
a śmieszne jest to 
i to jest bardzo śmieszne 
że nikt mi nie karze ..
ja sama sobie takie ała robię

więc czy ja jestem normalna ?!
Czy MY jesteśmy normalne ?

.........................

wykonałam skrzyneczkę w  przerwie między garnkiem, czytającym synem, wołającym mężem, pukającą sąsiadką, dzwoniącym telefonem i prasowaniem






 
ciekawe czy jak będę po 50-tce to wciąż będę tu na blogu tkwiła z pomysłami,  energią i pomysłem na życie .. ?
Czy wygaśnie moja elektrownia parowa w postaci mózgu i da mi w końcu odpocząć ?


A wszystkim zachodzącym w głowę jak my to robimy polecam filmik 
"czym różni się mózg kobiety od mężczyzny"




zapuszczam zarost 
i wyciągam pudełko nicości.

......................
POZDRAWIAM WAS CZULE 
NIECH MOC BĘDZIE  Z  WAMI
....

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

już po....

..po małym malowaniu , które tak naprawdę miało się skończyć ale świeżość tylko 2 pokoi nie pozwala mi spać..bo reszta mieszkania z 4 letnią już mało atrakcyjną farbą straszy ! .Kiedy to wychodzę z mojej nowej w końcu urządzonej sypialni ogarnia mnie zwis ramion i swędzą ręce...
i czuję ,że "wyswędzą" dalsze malowanie reszty domu.
Nie, nie jestem z tych co usiedzą na pupie.
ech...
Ale wracając do sypialni. W zasadzie nie koniecznie mam potrzebę chwalenia się nią. Ale opowiadałam i pokazywałam Wam tapetę...z którą to latałam po całym domu i WSZĘDZIE chciałam ją mieć. Padło na razie na sypialnię. I pochwalę się tu , bo klimat jaki dodała temu pomiesczeniu jest niezastąpiony.
Polecam radośnie:)

zrobiłam kilka fotek wieczorem w oświetleniu lampki wtedy to najbardziej lubię tę tapetę dodaje totalnego ciepła i wiejskości.

i w dzień w naturalnym oświetleniu
zasłonki uszyłam samodzielnie a kartony na bieliźniarkach okleiłam tą samą tapetą , pudła zakupione w Castoramie za 5 zł ( takie z napisem przeprowadzka) Okleiłam je klejem do tapet , który pozostał po tapetowaniu:)
 Oczywiście drobne elementy (wazoniki, zdjęcia itp) nie do końca są jeszcze na swoim miejscu. .. muszę się napatrzeć i tak napatrzeć i jak się napatrzę to będę wiedziała czego chcę:)
Sypialnia to pierwsze pomieszczenie, które od momentu zamieszkania w domu mogę powiedzieć ,że jest ukończone na 100 % hurra ! Co za ulga.

Polecam Wam tę tapetkę . (Strona Świat Kolorów - tapety- NEW ENGLAND) Kupiłam też jej zupełnie jasną odmianę i zgadnijcie co ?...
No tak,  biegam po domu i wszędzie mi pasuje ! ;)

Teraz obmyślam jak naciągnąć czas...jak zrobić , by doszedł dzień między sobota a niedzielą ?

Wszystkim zmagającym się z letnim remontem życzę powodzenia i radoći z tego co robicie !

Pa, zmiatam na mój serial
"The Paradise"
jeśt cudownie babski i polecam z całego serca.

Ola



poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jak tu zatytuować ?

W zasadzie nie wiem co napisać
...znaczy się wiem ...ale nie powiem.
( oj śmiać mi się chce bo to ulubiony fragment kilera i cudownej roli Marka K.)

Ale do rzeczy , powrót z wakacji jest niczym powrót do domu ...ale tak DOSŁOWNIE !
WRÓCILIŚMY DO DOMU...nasz dom jest najpiękniejszym miejscem na świecie. Jak powiedziała Ewa z Marzeniami Malowane to te powroty sa najfajniejsze w urlopie :)

Oczywiście ,że już spadło na nas duże bum, że stos pracy i malowanie 2 pokoi i znudzony synuś , bo atrakcji zabrakło - no co tu robić ?!

Za to ja się nie nudzę jak zwykle choć lista pełna w głowie i w notesie to wciąż dopisuję na takich małych żółtych karteczkach wyobraźni nowe pomysły ...
jednym z nich było od dawien dawna pomysł-marzenie uszycia misia 

takiego lnianego ..najlepiej w kratę ze strychu..


wyszperałam więc ja w sieci wykrój i wzięłam się 


1. złą tkaninę wybrałam bo len o luźnym splocie...rozjeżdżało się przy krojeniu i szyciu .. już czułam nosem ,że miś będzie rozjechany ! że mu się nos minie i pośladki ...a nie powiem ilem się nagłowiła po wypchaniu gdzie brzuch a gdzie bok ?!
2. wcale nie użyłam kraty (nie wiem dlaczego ? !)
3. jedną nogę ma bardziej - wygląda jak młot Thora !
4. uszy chyba nie w tym miejscu i chyba nieteges
5. kiedy siedzi wygląda na zwartą całkiem zgrabną formę misia  w kącie siedzącego,
jednak kiedy wezmę go do ręki to rączki i nóżki (zwłaszcza nóżka młot ) wydają się być rozregulowane i każde chce iść w swoją stronę.
6. po wielu epitetach i porównaniach odnośnie misia ( był nawet pingu - w fazie kiedy nóg nie miał przyszytych) stwierdziłam ,że

SIĘ NIE PODDAM !
Znajdę chyba inny wykrój albo co ?

Nie należy rezygnować z marzeń i choć mam stos innych spraw na głowie uparcie będę misia wałkować  - i nadejdzie ten dzień kiedy powiem OTO ON ! ;)
*****************************************

Tymczasem jak to stwierdził mój przyjaciel Nurcio w moim ogrodzie prosi się o Perfekcyjną Panią domu.
Na szczęście przyroda ma paniusię gdzieś ...jest piękna w swojej frywolności , panoszy się a blady mglisty świt dodaje jej blasku ..niczym kryształy na balu Ach !
Inspiracja dla artystów!



i ukochane jeżówki :)



i zagadka od synusia :
Czym można zabić człowieka pająka ?
*
*
*
*
*
*
*
?
- człowiekiem kapciem !


pa ....do następnego misia :) Ola
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...