piątek, 28 września 2012

Wczorajszy wiatr

był najprzyjemniejszym jaki można spotkać w górach :) Był bardzo silny, halny bym rzekła ale ciepły i tak pachnący jesienią, że z rozkoszą pojechałam do miasta...wytarmosił me włosy, popychał , sponiewierał liście i gałęzie, zerwał prąd w kilku wioskach ale był cudowny :)
Kocham ciepłą jesień...i czekam z utęsknieniem aż we wiosce zaczną palić liście ...uwielbiam ten zapach.
Kiedy przywrócili prąd wstawiłam wczoraj na bloga Krzysia karteczkę a potem wzięłam się za wykończenie skrzyneczki , pierwsza moja decoupagowo-scrapowa.  Osobiście jestem zadowolona zastosowałam na niej rameczkę w której można napisać imię właściciela , datę lub cokolwiek. W środku wykończona perłowym -brązem. Kwiatek  wykonany dzięki maszynce i wykrojnikowi Holtza -kwiatki. 










czwartek, 27 września 2012

Urodzinki Mężusia


były i się udały:) Niestety choroba do nas zawitała...:(  Krzysiek jeszcze leży z grypą a Szymko po wymiotach też do przedszkola nie chodzi. Tylko ja się twardo trzymam ...po to chyba, by jak zwykle moimi chłopakami się zająć :)  
Ostatni czas wykorzystałam na robienie wykrojnikami cudów z maszynki , którą miałam pożyczoną od Sylwii do wczoraj. Narobiłam kwiatków jak na Boże Ciało ... Uwielbiam papierowe kwiatki. Nacięłam też trochę tagów ...szczerze powiedziawszy to już tęsknię za tą maszynką ...patrzyłam czy sobie taką nie sprawić , jedna wpadła mi w oko Sizzix Bigkick Vintaj piękna wersja tej maszynki. No cóż zobaczymy...tymczasem muszę się wziąść za zaległe sprawy...
Krzysiowi mojemu jako,że jest wielbicielem i hodowcą Bonsai kupiłam na urodziny właśnie takowe drzewko a do tego zrobiłam karteczkę z życzeniami :) 


niedziela, 23 września 2012

Veni Vidi Vici

Veni -Przybyłam do Zawoji i zobaczyłam ośnieżoną Babią ! I ja mam tam wejść?  Zwłaszcza,że nie brałam śniegu pod uwagę...Nie przybyłam tam jednak sama , bo z siostrą Krzysia Romą i z ...teściami. Tak , tak okazało się ,że moi teściowie (jedno przed 70 -siatką drugie po) wdrapali się na Babią 1725 npm. Było to dla mnie wspaniałe przeżycie . W ich towarzystwie ta wyprawa stała się wyjątkową tak jak wyjątkowa jest Babia i jej przyroda....

Vidi -Zobaczyłam chmury z bliska, wiatr szalejący w naszych włosach i słońce i Tatry i trawę złocistą i Zawoję malutką i świat u mych stóp, odwagę teściów i zachwyt Romanki...Zaczęliśmy w ostrym podejściu przez zimny las, gdzie mimo gęstych drzew wiatr wdzierał się zapowiadając lodowaty szczyt. Kiedy doszliśmy do jarzębinek i kosodrzewin okazało się ,ze przyjaźnie osłaniają nas otulając ścieżką zieloną. A już na wzgórzach skalisto-trawiastych zostaliśmy ponownie na wskroś przeszyci  mroźnym , spychającym z drogi wiatrem, humor jednak nas nie opuszczał i żądza zdobycia i przygody pchała nas na sam szczyt szalejącego zimna...Jak się okazało to tylko próba odstraszenia , bo nawet śnieg zdążył w większości stopnieć.

Vici- Zwyciężyłam wiatr w przeciwnym kierunku, zwyciężyłam zimno...dotarłam na Babią gdzie stojąc w naszym wspaniałym dzielnym składzie radością me serce przepełniłam. Jak zawsze na Babiej odczuwam wolność, absolutny brak cywilizacji...i odzyskuję wiarę.
I wtedy oto wyszło słońce ! Nagrodziło naszą wędrówkę i odprowadziło nas do domu...

Dzisiaj mam zakwasy, mam nowe siły duchowe ale też wiem ,że mam niesamowitych teściów, bo ich odwaga,dzielność i wytrwałość jest silnikiem i motywacją dla całej naszej małej rodzinki! A Romankę mam nadzieję zaraziłam na choć jeden rocznie wypad zdobywczo-poznawczy ! I chętnie w jej towarzystwie na takowe wypady chodzić będę.

               

Babią kocham i polecam...byłam na niej nad chmurami , byłam na niej w pełnym słońcu i byłam na niej w mieszanej pogodzie...i będę na niej kiedy tylko okazja się nadarzy idąc za przykładem mojego ojca chrzestnego-Tomka on tam był 30 razy !!!

piątek, 21 września 2012

goście , goście

znowu zawitają w nasze progi.Niespodziewanie na Krzyśka urodziny przyjedzie rodzinka, jego siostra i jego rodzice ! Hurra stęskniłam się za nimi. A Krzyś o niczym nie wie...nie wie nawet ,że mamy jutro plan na Babią górę wejść ...ogromnie się ciesze bo Babia...to moje  sanktuarium natchnień , mój pępek świata na ,którym łapię życie w płuca i objęcia. Będę się jutro tarzać w rozkosznej ciszy i będzie mnie targał wiatr...i wtedy myślę zejdę z gór natchniona i do dzieł zaległych się wezmę :) Na dzisiaj jednak zaplanowałam odgruzowanie chatki naszej i przyjęcie gości ! Miałam w planie zrobić Krzysiowi album ze zdjęciami jego hodowli bonsai ...ale co się odwlecze to piękniejsze będzie !

Znalazłam skrzynkę , którą podarowałam Sylwii na jej sylwestrowe urodziny ...prawie rok temu :) Czas leci...
Jutro, pojutrze relacja z wypadu. 

miłego weekendu

zuzAnioły czekam na jakieś dzieło z kotkami ciekawam bardzo ! 

czwartek, 20 września 2012

Candy w Stonogach


                                                         CANDY W STONOGACH !
Po małej przerwie w blogowaniu trafiłam na Candy w Stonogach . Oczywiście zapisałam się i polecam innym. Są aż 4 zestawy do wyboru. zapisałam się na czwarty. Może dopisze mi szczęście ?            Polecam !!!



                                                        to tu można się zapisywać




.................................................................................................................................................................
Miałam gości , słodkich małych gości z przyjaciółką i pochłonęły nas zaległe rozmowy, wspólne tematy scrapowo-decpupagowe i wieele wiele innych. Zaglądnęłam dzisiaj i na dzień dobry trafiłam na candy. Mam sporo zaległości. Dwa albumy, kartki, skrzyneczki dwie i pieczątki !
Ale Sylwia przywiozła swoją maszynkę z wykrojnikami ! Matko jakie to cudeńko ! No chyba zacznę odkładać na takową bo bardzo mi się to spodobało!.Zostawiła mi ją na kilka dni, więc jak zwykle będę robić kilka rzeczy naraz ...A żeby było ciekawiej to zdecydowałam o PRZEPROWADZCE mojego królestwa hobbystycznego...ale o tym później.

czwartek, 13 września 2012

MIT OBALONY !

tak powiedziałby mój Szymonek- fan programu "Pogromcy mitów" A tyczy to naszej kotki. To chyba nie prawda , że wszystkie koty łowią myszy ( zwłaszcza dachowce) bo otóż rzecz się stała taka ,że na moich oczach mysz wbiegła do szafki pod kuchenką za zasłonkę gdzie trzymam garnki. Kiedy nakłoniłam kicię, by tam weszła i dała myszy do zrozumienia to ona ...uciekła !  Sumując mamy w domu darmozjada :) ce la vie...

Ale do rzeczy, oto następne pieczątki. Kolejne pokażę jak tylko przygotuję. Bardzo proszę o opinię, bo w końcu jeśli się będą podobać to będzie można je kupić ! :)

ZuzAnioły proszę przyślij mi na maila Twoje dane...wyślę Ci kotki :)

a tu darmozjad domowy czarno-biały z gatunku leniwców ogrzewany moim laptopem :)


środa, 12 września 2012

NOWE STEMPLE- PIECZĄTKI

Jak pisałam wcześniej weszłam w posiadanie pieczątek od pewnej (na razie nie zdradzam) projektantki , która chce zaistnieć na rynku polskim. Chciałam je zaprezentować i poznać opinię na ich temat. Być może jak dobrze pójdzie będę je sprowadzać. Tak więc jeśli zaglądają do mnie scraperki i inne twórczynie radosne to poproszę o maila jeśli zainteresowane są. :)
Dzisiaj kilka sztuk (a jest ich sporo !) Przepraszam za szybkie kompozycje ale nie wyrobię z czasem, by wszystkie przedstawić.
Kotki jak obiecałam trafiają do zuzAnioły i będzie ona jak na razie jedyną posiadaczką miniaturowych kociaczków .





Liliowy nastój

wkradł się w me progi. Zrobiłam skrzyneczkę dla odmiany inną niż krem (hihii) nieco bardziej kolorową. Bo taka wesoła jestem, przyszły nowe pieczątki. Będę je dzisiaj testować co to można z nich zrobić i podzielę się wiedzą a dodam ,że są od pewnej projektantki , która na polskim rynku jeszcze nie istnieje- nie ma ich w sprzedaży. Może jeszcze dzisiaj wieczorem je pokażę.
Tymczasem moje liliowo - fioletowe szaleństwo :)
 Właściwie robiąc tę skrzynkę myślami byłam  przy mojej przyjaciółce , która miała wczoraj nieprzyjemny zabieg  i o tym ,że ona ma takie własnie liliowe marzenia , bo chce uprawiać lawendę ...Sylwiu ! Jeśli odnalazłaś swoją drogę to miej odwagę to uczynić ! Większość wybiera utarte ścieżki i kroczy drogą im ...nie przeznaczoną...
Jak to pięknie ujął Paulo Coelho

sobota, 8 września 2012

Zmieniłam wygląd bloga

mam nadzieję, że się podoba.
Natchnęło mnie wieczorkiem i skoro latam po domu i "kremuję" co się da (tak, tak wziełam się już za łazienkę i sypialnię ) to dlatego postanowiłam dostosować wygląd bloga do tego co mnie nawiedziło...czyli wieeelkie rozjaśnianie :).
 A to wszystko przez te Blogi ! To na nich odnalazłam to coś ,co we mnie tkwiło a nie miałam odwagi.
Podobno 31.08 był Światowy Dzień Bloga. Żałuję ,że przeoczyłam ten fakt, bloguję od pół roku i daję upust swoim myślom i wytworkom mogłam choć jakieś małe candy urządzić...ale znajdę jakąś jeszcze okazję.
w mym ogródku na mym onętku kolega bączek :) 

piątek, 7 września 2012

Piątkowy zawrót głowy

i kilometr z siatami z rynku pod górę...kiedy idę  na taki targ i wiem ,że jestem ograniczona bagażowo , bo piechotą idę , to dylematy mam ogromne. ..co wybrać ? co doniosę ? I często ale to bardzo często się przeliczam...czyli wracam depcząc po sobie samej... A żeby było śmieszniej to w stronę przedszkola ( tez kilometr ) biegnę z górki za moim rozpędzonym na rowerku synkiem. Ot co mi na moje lata przyszło. Jednakowoż biorąc pod uwagę ,że potem mam pracę siedzącą biorę to za przymusowy ale zdrowy tryb życia :)
 Ale za to w szmateksie (grzeboku jak mówi Asia :) ) wykopałam zasłonki z kremowej surówki ! Łał bawełnianą koronką je ozdobię i bedą do mojej sypialni hurra !

a tu wczorajszy mój wytworek :


czwartek, 6 września 2012

Choć szaro i deszczowo...

mam uczucie ,że jest kolorowo.Nie powiem ,że nie miałam rozmyślań na temat przemijających lat, bo miałam ! Ale właśnie puenta jest taka ,że mam się kolorowo...niczym zbiór moich kolorowych kwiatków w słoikach. W moim życiu jest sporo słoiczków wypełnionych przydasiami, słodkim smakiem, westchnieniem , kochanym synem , wspaniałym mężem i szczęściem.
                                                  Nic tylko tworzyć :)
                      i własnie ot tak sobie skrzyneczka. ..może komuś się spodoba ?


środa, 5 września 2012

Kocham ciepły wrzesień

Cudownie słoneczko świeci, kocham ciepły wrzesień jest mój ulubiony...a dzisiaj urodzinowy.
Tak,tak,  już jedyneczka za czwóreczką się pojawiła:) itd..
Zamierzam dzisiaj robić co mi do głowy przyjdzie i tak zapewnie spędzę czas nad kolejnymi skrzyneczkami...bo ja to KOCHAM !

skrzyneczka na zamówienie kolejny raz z tym samym  motywem...dla mnie sama przyjemność właśnie takie robić :)
                       Szczygły w moim ogrodzie na słoneczniku one cudownie szczebioczą..

wtorek, 4 września 2012

Nowe oprawa książki

Dostałam niedawno ciekawe zadanie. Pewna Sylwia z Ełku wymyśliła, by podarować komuś książkę z przepisami w nowej ręcznie zrobionej oprawie...co za wspaniały pomysł a dla mnie nowość ! Z przyjemnością rzuciłam się do dzieła. W zasadzie uszyłam tę okładkę i nałożyłam w końcowym etapie pracy po prostu nałożoną przykleiłam, by w trakcie używania nie "schodziła" Pierwsza wewnętrzna strona z kieszonką i ostatnia z miejscem na wsunięcie luźnych karteczek.
Z radością mogłam wykorzystać moje nowo nabyte pieczątki  własnie o tematyce warzywnej :)
Myślę ,że w takiej oprawie będzie się podobać :)
 ...a tu już koniec wakacji ...Szymko z nadzieją ,ze kogoś już przerósł maszerował do przedszkola na swoim już chyba przymałym rowerku :) Stęskniony przyczepił się z miłością do nogi Pani i tak tkwił. Jak serce me się cieszy ,że moje dziecko jest kochane i kogoś kocha. Jest bezpieczne. W domu panowała dziwna cisza...Mogłam nadrobić służbowe sprawy.



KSIĄŻKA PRZED 

piątek, 31 sierpnia 2012

wzięło mnie na dobre

Wzięło i pochłonęło...kiedy Krzyś jest w domu ( bo urlop ma:) ) to jego działalność stolarsko- wszechzdolna udziela mi się i nastraja do przerabiania, odnawiania i upiększania naszego już prawie dwuletniego domku :) Kolejną komodę przedwojenną , która miała na sobie 4 warstwy farb plus coś nie wiadomo co na blacie podklejone workiem jutowym postanowiłam odnowić. Ludzie ! W wielu chwilach chciałam to zajęcie porzucić , Krzysiowi wcisnąć ...ale ,że mi na płocie zależy to go nie odciągałam ...dziarsko dokończyłam to straszydło i teraz stoi w przedpokoju:)
Jestem dumna nie dlatego ,że całkiem ładna ta komódka ale ,że przebrnęłam przez warstwy 90 lat jestestwa.
I jakoś mnie to nie zniechęciło , wręcz przy okazji wynalazłam sobie parę innych prac. Ot wypoczynek przy pracy...haha ja się nie zmienię. Mam taką przyjaciółkę co trójkę dzieci ma i nie jest lepsza ode mnie...nie żeby na tarasie poleżeć , to nie! najlepiej plewić, wsadzać kwiaty, i nalewki robić a do nich butelki...
No ale...Pora się zabrać za skrzyneczki, obiecane skrzyneczki i bardzo ciekawe zlecenie ,oprawienie książki kucharskiej.
Od dzisiaj wchłaniam się w moje małe prace
 ...kochane małe prace.







komoda przed i po liftingu

piątek, 17 sierpnia 2012

Nowe życie komody

i to w jakich jasnościach i przepychu...stała przedtem nakryta serwetą, bo górę miała złuszczoną starym jakimś lakierem ,resztę ciemnobrązowym lakierem kilka warstw bez oddechu. Kiedy ją zdarłam to była piękna , drewniana, jednak ja wymarzyłam ja sobie na kremowo. I tak też z komodą uczyniłam. Podobnie jak stolik z przecieranką więc do siebie pasują.Ponadto jest użytkowa i kiedy odciągnę klapę za te cudownie kute koła to w środku są moje skarby scrapowo-decoupagowe. :) Blisko do stołu więc powoli zaczyna się w domu formować moje atelier :) wciąż w salonie ale ja nie umiem gdzie indziej ! Muszę być z rodzinką , która mnie w temacie przecież wspiera:)


 Franka na swojej czerwonej podusi lubi poleżeć... Jak na razie jest jedynym urlopowiczem w tym domu, bo reszta ostro pracuje...

czwartek, 16 sierpnia 2012

urlop i rób co chcesz :)

Wczorajsze święto nastroiło nas sielsko, pogody nie było ale ten tłum ludzi idących pod naszą górę do Panienki na Mszę, gdzie na łące w pięknym lesie u podnóża góry zbiera się cała wieś utwierdził nas w przekonaniu ,że pięknie na wsi żyć.Tu jest inne tempo, inny sens, inne priorytety...
Urlop rozpoczęty ...jak wiele innych rzeczy..hihh Pogoda wraca , więc z pewnością zaczniemy pracę wokół domu. Szymko już wykorzystuje każdy moment do gry w paletki :)
Do kompletu notesu Journey zrobiłam skrzyneczkę . Cały komplet jest zamówiony  dla pewnego mężczyzny., zrobiony zgodnie z zainteresowaniami tegoż Pana. Mam nadzieję, że przypadnie do gustu.



wtorek, 14 sierpnia 2012

jesień?

Brr zimno jakoś i smutno się robi, Słońce jednak nastraja optymistycznie. Słońce wróóóóćć!
Już prawie połowa ostatniego miesiąca wakacji a Krzyś mój kochany dzisiaj ostatni dzień w pracy i LUZ . Więc tym bardziej pogodo wróć.
Wiele ostatnio nie scrapuję i nie decoupaguję bo zależy mi na Szymka pokoju i płocie. Nie znaczy to jednak ,ze nie gromadzę i wydaję kaskę na superowości. Musze się chyba pochwalić pieczątkami jakie zakupiłam sobie ostatnio...są śliczne.
Jedną wykorzystałam w notesie (te małe autko) Journey.

czwartek, 9 sierpnia 2012

stary nowy stolik

Stary, niestety z okleiną na górze więc za wiele zrobić nie mogłam , nogi na szczęście drewniane. Może to i kwestia teraz mody ,że meble białe czy kremowe są na topie, ale ja i tak mam cały dom w brązie, kremie i zieleni więc pasuje i sprawia ,że mam ochotę wszystko tak pomalować:) jak na razie pod pędzel idzie dzisiaj komoda. Wieczorową porą natomiast dokończę zamówione prezenty skrzynkę wędkarza i notes podróżnika.
a oto stary nowy stolik ...w zasadzie wbrew pozorom to właśnie ten kremowy z przetarciami to Nowy :)

              i moja śliczna pssiflora w ogródku

środa, 8 sierpnia 2012

ciąg dalszy nastąpił...



Skrzyneczka ślubna już chyba ostatnia przed moim urlopem, który i tak jeszcze nie wiem jak spędzę. :) Idziemy na żywioł. Płot już ma prawie swój drugi bok więc Krzysiu chce iść za ciosem, no to i ja zajęcie znajdę .Wpadł nam do głowy pomysł by u Szymka zrobić nie piętrowe lóżko tylko antresolę na której będzie materac , sporo miejsca i półki na książki do sufitu. Sporo jeszcze przed nami , jak sobie powiedzieliśmy słońce= płot, deszcz=pokój Szymka.
A z salonowych pomysłów stolik gotowy jutro pokażę a ława...jeny ktoś ją chamsko kilkoma warstwami lakieru pomalował, więc opalarką ją skrobię większość mam jednak za sobą. 
Przy takich planach ciekawe czy w ogóle się gdzieś wyrwiemy. Ale co tam ja się i w domu moim czuję najlepiej. Lecz nie omieszkam na Babią wejść , posiedzieć, świata w płuca nabrać......

Skrzyneczka ze ślicznym motywem. Jednak nie była łatwa , bo serwetka twarda , perłowa i się odznaczała. Jednakowoż serca cudne!




piątek, 3 sierpnia 2012

Kolekcjoner czasu

Tak można powiedzieć kiedy ktoś zbiera zegarki, równie piękne hobby.Chciałabym tę kolekcję zobaczyć. Jak narazie tylko uczyniłam dla tej kolekcji skrzyneczkę , która właśnie na prezent jest przeznaczona....Ja swoje skarby zbieram w słoikach a czasu z pewnoscia nie zatrzymam wrecz go roziągam i duszę z niego ile można. Kiedy właśnie o tym mowa...strzeliło mi do głowy wczoraj ,że odnowie skrzynio-komode i stolik w salonie... jakbym nie robiła pokoju Szymka , płotu z Krzysiem i wiele innych...ech niepoprawna jestem.
Mój czas zatrzymuje się tylko w przedmiotach , które robię.
a tutaj księżyc nad Chrobaczą Łąką nie dawał mi wczoraj spać....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...